...

...
Cookie

24.05.2015

"Believe in yourself and do not get yourself killed" *3*

Godzina 12:00 a ja dopiero się obudziłam. Wstałam z łóżka i podeszłam do lustra.
- Aish, ale ja dziś brzydko wyglądam... No cóż trzeba się jakoś ogarnąć.- Gdy się odwróciłam aby pójść do łazienki, usłyszałam czyiś głos.
- I tak go zabije...- Słysząc te słowa w pośpiechu się odwróciłam. Nikogo nie było, co to mogło być?
Musiało mi się przesłyszeć. Ignorując tajemniczy głos, poszłam wziąć prysznic.
Założyłam na siebie pierwsze lepsze ubranie i  zeszłam do kuchni.
Chciałam porozmawiać z ahjussi o Kyungsoo, ale ku mojemu zdziwieniu jego nie było.
Musiał wyjść rano. Ale gdzie? I po co? Aish, ten ahjussi.
- Stary dziadek od rana musi się szlajać po mieście , aigoo...- Mamrocząc pod nosem, wzięłam z lodówki mrożoną herbatę w puszce.
Gdy ją wyciągnęłam z lodówki wypadła jakaś kartka, więc wzięłam ją do ręki i przeczytałam.
- O? Od ahjussiego, " Miałem bardzo ważne spotkanie, dlatego musiałem wyjść dziś wcześnie. Na szafce w salonie zostawiłem ci pieniądze, kup sobie coś do jedzenia. A i bym zapomniał, o 14:00 ma przyjść do mnie Kyungsoo, jakbym się spóźnił to wpuść go do domu i ugość. ~ Ahjussi"
CO! Kyung? Jeszcze czego, będzie siedział na dworze dopóki nie przyjdziesz, na pewno go nie wpuszczę pff...- wyrzuciłam kartkę do kosza i poszłam do swojego pokoju.
Wskoczyłam na łóżko, wzięłam poduszkę do ręki. Przyłożyłam ją do twarzy i  krzyknęłam w nią.
- Aigoo, i w co ja się ubiorę? Przecież nie mogę tak do niego wyjść - Spojrzałam w lustro, wyglądałam kropnie. Poszarpane spodnie dresowe, poplamiona bluzka i dziurawa bluza.
Wyglądałam jak bezdomny i ta busz na mojej głowie.
Podbiegłam do szafy z ubraniami i zaglądnęłam do niej. Nie miałam nic co mogłam ubrać na to spotkanie. Same sukienki, i poszarpane ciuchy. Jedyne co miałam w szafie to ciuchy Jasal.
Aish, ale jej styl ubierania był okropny. Czarne skórzane getry, skórzane kurtki, same czarne bluzki.
Nie miałam innego wyjścia jak ubrać sukienkę. Ale którą wybrać?
Myślałam nad rozkloszowaną różową, ale jej nie wybrałam, była zbyt dziewczęca.
Na moje szczęście miałam dżinsową sukienkę z paskiem na obwodzie. Też nie w moim guście, ale i tak najlepiej wyglądała ze wszystkich.
Ubrałam do niej czarne trampki, upięłam włosy w koka i zrobiłam lekki makijaż.
Dochodziła już 14:00 a pana Parka jeszcze nie było. Niestety to ja będę musiała "ugościć" tego matoła. Nagle zadzwonił dzwonek od drzwi. Na pewno był to Kyungsoo.
Zeszłam więc szybko na dół i otworzyłam drzwi. Nie myliłam się, w futrynie stał Kyungsoo.
Uśmiechnął się lekko i przywitał.
- Annyeong . - Odpowiedziałam mu i weszliśmy do środka.
Oboje usiedliśmy na czarnej skórzane sofie, która znajdowała się w salonie. Ogarnęła nas niezręczna cisza. Po chwili jednak Kyungsoo spojrzał na mnie i powiedział.
- Jak się czujesz? - spojrzałam mu w oczy i zaniemówiłam. Kyung patrzył przez chwilę na mnie ze zdziwieniem i powtórzył pytanie.
- Jak się czujesz? Ji Na... czy coś się stało? Mam coś na twarzy! - krzyknął z niepokojem i zaczął wycierać swoją twarz o rękaw. Haha to tak słodko wyglądało, zachichotałam cicho. Po chwili się zorientowałam, że w ogóle coś do mnie powiedział.
- Yyy, tak tak.... - odpowiedziałam rumieniąc się ze wstydu, na co DO wybuchnął śmiechem.
Odwróciłam od niego wzrok i zapytałam.
- Skąd wiedziałeś o mojej chorobie? - Kyung przysunął się do mnie i chwycił za dłoń, myślałam że zapadnę się pod ziemie.
- Pan Park mi powiedział, - odpowiedział krótko, puszczając przy tym moje ręce.
- Ale jak to powiedział? Przecież to sekret... - odpowiedziałam.
- Dla mnie to żadna nowość, Haha - łatwo było się domyśleć o co chodzi Kyungowi. Chorował na tę samą chorobę co ja, aish...
- DO od kiedy chorujesz na zaburzenie dysocjacji osobowości? - spytałam, na co on z chęcią odpowiedział.
- Hm, zaczęło się to bodajże w wieku 7 lat. - powiedział nie pewnie.
- A czy wiesz co było tego przyczyną? - Kyung zaczął odpowiadać na moje pytanie lecz po chwili zawahał się i zaczął od nowa.
- Ah, oczywiście, że wiem, przyczyną tego był mój... Ekhem, to znaczy myślę że to przez szkołę hehe, jako małe dziecko byłem gnębiony w szkole i myślę, że to dla tego.
To było bardzo dziwne, w jego oczach można było zauważyć, iż nie mówi prawdy, ale czemu miałby mnie skłamać? Następna zagadka do rozwiązania. Jednak wciąż nie znałam odpowiedzi na najważniejsze pytanie ,, Dlaczego pan Park powiedział mu o mojej chorobie!? ,,  co było przyczyną? A może oni się znają? A może on coś wie o mojej przeszłości... Aish.
- Mhm, Kyung ale powiedz mi dlaczego ahjussi zdradził ci mój sekret? Znacie się? - spytałam niegrzecznie.
- Wieczorem ci wszystko wytłumaczę. - nagle z przedpokoju usłyszałam głos ahjussiego, ściągającego buty.
- Ahjussi? No w końcu przyszedłeś, ileż mogę czekać? - ahjussi zachichotał i usiadł obok nas.
- Kyungsoo, czy Ji Na dobrze się tobą zajęła?- zapytał głupio, śmiejąc się przy tym.
- Haha, ależ oczywiście - a ten głupi odpowiedział. Aish...
- Czy wytłumaczy mi ktoś w końcu o co tu chodzi?
- Ah, jak już mówiłem opowiem ci wszystko wieczorem. A teraz muszę na osobności porozmawiać z DO, więc idź do sklepu i kup nam coś do picia. -
- Pff, ani mi się śni, dopóki nie dowiem się prawdy nigdzie się nie ruszam. - powiedziałam stanowczo.
- Ah, potem będziesz miała czas zostać z DO sam na sam, nie martw się. - zamarłam, z czerwoną buzią wybiegłam z domu do sklepu, zostawiając ich samych.
- Haha, wiedziałem, że to zadziała. - powiedział pan Park.
- No więc, ahjussi w jakiej sprawie mnie wzywasz?
- Ah, DO mam do ciebie prośbę, wiem że głupio cię o to prosić ale...- ahjussi przeciągał to i przeciągał.
- Em, ahjussi mógłbyś przejść do sedna? - spytał znudzony Kyung.
- Oh, tak tak, mijan-hamnida. Więc, czy mógłbyś... Rozkochać w sobie Ri Jin? -
- Że co? Ty chyba żartujesz... - zapytał zaskoczony chłopak, wstał z kanapy i zaczął krążyć po pokoju.
- Anijo, jestem bardzo poważny jeśli chodzi o Ri Jin. - odpowiedział stanowczo ahjussi.
- Ale dlaczego? Czemu mam zrobić coś tak głupiego?!- zapytał ze złoszczony Do.
- Ah, nie będę ukrywać, ale Chanyeol... Jest w Koreii, myślę że będzie chciał się spotkać z Ri Jin i wyznać jej całą prawdę... - powiedział spuszczając głowę w dół Ahjussi.
- Że co! On? ... Aish, to nie dobrze... Ale wciąż nie rozumiem po co mam ją w sobie rozkochiwać?
- zapytał zmieszany Kyung.
- Ah, jeśli ona się w tobie zakocha. - DO nadal nie rozumiał o co chodzi ahjussiemu.
- Ale po co? - Pan park wstał i chwycił go za ręce i błagalnie powiedział.
- Wyjedziesz z nią do Stanów, aby uniknąć spotkania z nim. Proszę cię Kyung, a nawet błagam zrób to dla swojego wuja. Jeśli ona dowie się prawy to znienawidzi mnie... Ona jest dla mnie jak córka.
Proszę cię, ona nie wytrzyma tego jeśli pozna prawdę, Jasal wtedy przejmie nad nią całkowicie kontrolę i Ri Jin zniknie... Na zawsze... - Rękaw DO był zały mokry od łęz ahjussiego, Kyungowi widząc go takiego, zgodził się.
- Dobrze, zrobię to, ale pod jednym warunkiem ona dowie się całej prawdy o wszystkim, ale sam jej o tym powiesz. - Pan Park przez chwilę się zastanawiał, ale ostatecznie się zgodził.
- Dobrze, dobrze powiem jej jak uznam, że jest gotowa poznać prawdę.
- Ale to nie koniec, Pomogę ci, ale potem zniknę z waszego życia...- Ahjussi spojrzał na niego ze zdziwieniem.
- Nie rozumiem? Dlaczego? Nie możesz...-
- Nie mam innego wyboru, aish nie pytaj dlaczego... Umowa stoi zrobię to. Kiedy mamy lot? - spytał zaciekawiony chłopak.
Ahjussi otarł łzy i odpowiedział.
- za trzy tygodnie. -
- CO!? Tak mało...- DO krzyknął ze zdziwienia.
- Jak ja ją rozkocham w tak krótkim czasie? Aish...- gdy nagle do domu wróciłam ja. Przerywając ich rozmowę weszłam do salonu. Stanęłam w nie zręcznej sytuacji. Widząc DO i ahjussiego, zaczerwieniłam się i zostawiając picie uciekłam do pokoju.
Wchodząc do niego, ściągnęłam buty i wskoczyłam na łóżko.
- Aaa...! To-to są geje!? Ahjussi i DO są? Razem! - krzyknęłam, tak głośno że aż było mnie słychać na dole. Po chwili usłyszałam zamykanie drzwi. Kyung musiał właśnie wyjść.
Nagle do moich drzwi zapukał pan Park.
- Więc może chciał o tym porozmawiać? O tym, że powiedział mu o tym bo są razem! - Ahjussi wszedł, a ja rzuciłam w niego poduszką.
- Wyjdź z tą zboczeńcu! - krzyknęłam niegrzecznie. Pan Park nie wiedział o co mi chodzi.
- Co? "zboczeńcu"? Ji Na! Jak ty mówisz do swojego ahjussiego! Nie jestem żadnym zboczeńcem!- krzyknął gniewnie ahjussi.
- Jak to nie! Myślałeś, że się nigdy nie dowiem o twoim związku z DO!?- Ahjussi wybuchnął śmiechem i usiadł na moim łóżku.
- Baegchi! Nie jestem gejem, aish DO to mój chrześniak! - zamurowało mnie, gdy Park powiedział mi, że jest wujkiem DO. Czemu mi wcześniej o tym nie powiedział.
- Aish, DO już od dawna wiedział o tobie i twojej chorobie.- powiedział spokojnie Park.
- Tak? a czemu ja nie wiedziałam, że ty masz chrześniaka! Czemu mi nie powiedziałeś!- Ahjussi, zasmucił się i spuścił głowę w dół, próbowałam być twarda i nie dać za wygraną, nie mogłam wtedy się nad nim rozczulać.
- Mijan-hamnida...- nie spodziewanie usłyszałam z ust ahjussiego przeprosiny, zrobiło mi się wtedy strasznie głupio.
- Ah, to ja przepraszam...- Ahjussi  uśmiechnął lekko i wtulił mnie  mocno w swoje ramiona.
- Nic się nie stało, rozumiem że musiało być ci nie zręcznie, gdy zobaczył mnie w ramionach DO, ale naprawdę jestem jego wujem.- nie pozostawało mi nic innego jak uwierzyć wujowi i mu "wybaczyć".
Po skończonej konwersacji wyszłam na dwór się przewietrzyć.
Strasznie mi się nudziło, więc postanowiłam pójść się przejść do parku. Usiadłam na drewnianej ławce, i rozmyślałam nad Jasal. Kiedy się pojawi? Co zrobi? Czy kiedykolwiek zniknie...
Niespodziewanie ktoś mnie chwycił za ramię i powiedział " Wróciłem, czy pamiętasz mnie jeszcze? Swojego oppe?" Tylko tyle pamiętam, w tamtej chwili musiałam stracić przytomność Jasal musiała się pojawić. Obudziłam się w czyimś łóżku, a nade mną stał DO. Zdziwiłam się na jego widok, co on tu robi?
- Co ja tu robię? - spytałam, choć wiedziałam jaka będzie jego odpowiedź.
- Jasal... - wystarczyło jedno słowo, abym zrozumiała o co chodzi. Jasal aish zawsze ona.
Poprosiłam DO aby opowiedział mi co się wczoraj wydarzyło.
Powiedział mi, że próbowałam znów zabić wuja, i że cały czas powtarzałam, że w końcu "go" zabije, ale nie do końca jestem pewna czy chodziło  ahjussiego, obawiam się, że DO też może być w niebezpieczeństwie...

=================================================================

Zapraszam na kolejną część, przepraszam że dopiero teraz ją dodaje, ale nie miałam czasu aby ją napisać ;) Proszę o zostawienie komentarza ;))

Autor: Cookie