Sehun przyznał się do czegoś czego nawet nie zrobił. I po co mu to było? Co z tego, że uszczęśliwił swoją dziewczynę jeśli stracił swoją ukochaną?
-Sehun! Nie spodziewałem się tego po tobie. Zawiodłeś mnie, ty taki wzorowy uczeń z dobrej rodziny - powiedział pogardliwym głosem dyrektor.
-*Joesonghabnida - odpowiedział spuszczając głowę w dół.
-Ah dobrze, MiKyo możesz iść - powiedział ze smutkiem dyrektor. Kyo wychodząc szepnęła Sehunowi coś do ucha.
-Dziękuje Oppa - dopiero po tych słowach wyszła z gabinetu.
Sehun odbył długą rozmowę z dyrektorem. Na jego szczęście skończyło się tylko upomnieniem, jednak Sehun wiedział, że musi szczerze przeprosić Ri. Za pewne Wam też się zdarzyło przepraszać za coś co się nie zrobiło. Sehun wyszedł z gabinetu i zaczął kierować się na boisko szkolne. Szukał dziewczyny po całej szkole. Chłopak miał nadzieję, że znajdzie dziewczynę w parku, w miejscu gdzie dziewczyna zazwyczaj przesiadywała połowę swojego wolnego czasu. Chłopak szukał jej, lecz na marne. Dziewczyny nigdzie nie było. Usiadł więc na ławce by choć na chwilę odpocząć. Sehun wciąż nie mógł przestać myśleć o najgorszym. A co jeśli jej się coś stało? Może sobie coś zrobiła? Po głowie Se Huna wciąż krążyły te same czarne myśli. Jego rozmyślania przerwał głośny, dziewczęcy krzyk. Spojrzał przed siebie, a w oddali było widać dziewczynę wyrywającą się z rąk jakiegoś starszego mężczyzny. Sehun wstał i podszedł bliżej. Nie mógł uwierzyć w to co widzi. To była Riyu! Ale kim jest ten facet? A co jeśli to jakiś zboczeniec? Sehun postanowił podbiec i pomóc dziewczynie. Odepchnął dużo starszego facet od Ri, po czym uderzył go pięścią w twarz. Złapał dziewczynę za rękę i pociągnął za sobą. Po kilku minutach znaleźli się z dala od faceta. Riyu stanęła i wyrwała się z rąk nastolatka.
-Puszczaj mnie! - wykrzyczała dziewczyna ze łzami w oczach. Sehun nie wiedział co ma zrobić. Nie wiedział czy ma pocieszyć,a może jednak przeprosić. Stali w milczeniu. Gdy Ri miała odejść, Sehun zwinnym ruchem złapał dziewczyną za nadgarstek.
-Kto to był? - dziewczyna spojrzała na chłopaka pogardliwie i otarła łzy o rękaw bluzy.
-A co cię to obchodzi? Puść mnie! - Sehun nie miał zamiaru słuchać dziewczyny.
-Nie. Powiedz mi kto to był. Zrobił ci coś? - spytał z troską w głosie.
-To był mój ojciec. Nic mi nie zrobił, chciał po prostu przeprosić, błagał o wybaczenie...Teraz już wszystko wiesz! - dziewczyna ponownie wyrwała się z rąk chłopaka. Ri odwróciła się gwałtownie i potknęła się o kamień. Bezwładnie upadła na ziemię. Wystraszony chłopiec pomógł jej wstać i posadził na ławce. Spojrzał na nią jak jej opiekun.
-Nic ci nie jest? - Riyu pokręciła głową.
-Ah, to dobrze. Riyu, ja chciałem cię przeprosić - Ri spojrzała na niego.
-Wae? Dlaczego wszyscy tylko przepraszają? Całe życie słyszę to przeklęte słowo. Za co przepraszasz? Ty, mój ojciec i reszta osób przez które całe życie cierpiałam, tylko potraficie mówić to pieprzone słowo! Jak już przepraszacie to chociaż żałujcie za swoje czyny! - Sehun był zmieszany, nie wiedział jak ma z tego wybrnąć. Jednak wpadł na pewien pomysł. Po kilku sekundach gadatliwe usta Riyu zostały uciszone namiętnym pocałunkiem. Dziewczyna nie wiedziała co zrobić. Nie mogła się oprzeć słodkawym ustom Sehuna. Przez chwilę oddała się jego pocałunkom, ale nie trwało to długo bo przypomniało jej się co on jej zrobił. Odepchnęła go z całą swoją siłą.
-Co ty sobie wyobrażasz? Jesteś świnią! Od samego początku bawisz się moimi uczuciami! To boli wiesz? - uderzyła go z liścia, prawy policzek Sehuna zrobił się cały czerwony.
-Wcale, że nie! Nie bawię się. Ja cię naprawdę kocham - powiedział Sehun.
-Kochasz? Czy ty w ogóle wiesz co to miłość? Przestań grać na czyiś uczuciach - dziewczyna uciekła zostawiając chłopaka samego na ławce. Sehun wstał i krzyknął
-Riyu! Wracaj Riyu! - Na marne, dziewczyna już dawno zniknęła zza zakrętem. Se Hun był tak wściekły na siebie, że nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Nagle podeszła do niego Kyo. Przyszła mu podziękować.
-Odejdź ode mnie. - powiedział Se Hun.
-Co to ma znaczyć? Czy ja ci kazałam brać winę na siebie?! - krzyknęła dziewczyna.
- To koniec. Nie chcę cię już znać...- odpowiedział jej Se Hun, spoglądając na nią z pogardą.
Mam nadzieję, że podobał wam się ten rozdział. Nie dzieje się w nim zbyt wiele, noi jest krótki, ale to dla tego, że mam szkołę i nie mam czasu na dłuższe pisanie.
Chciałam też podziękować mojej becie c: Proszę o komentowanie.
*Joesonghabnida - przepraszam
*Wae? - dlaczego
Beta: Hiroe
Autor: Cookie
-Sehun! Nie spodziewałem się tego po tobie. Zawiodłeś mnie, ty taki wzorowy uczeń z dobrej rodziny - powiedział pogardliwym głosem dyrektor.
-*Joesonghabnida - odpowiedział spuszczając głowę w dół.
-Ah dobrze, MiKyo możesz iść - powiedział ze smutkiem dyrektor. Kyo wychodząc szepnęła Sehunowi coś do ucha.
-Dziękuje Oppa - dopiero po tych słowach wyszła z gabinetu.
Sehun odbył długą rozmowę z dyrektorem. Na jego szczęście skończyło się tylko upomnieniem, jednak Sehun wiedział, że musi szczerze przeprosić Ri. Za pewne Wam też się zdarzyło przepraszać za coś co się nie zrobiło. Sehun wyszedł z gabinetu i zaczął kierować się na boisko szkolne. Szukał dziewczyny po całej szkole. Chłopak miał nadzieję, że znajdzie dziewczynę w parku, w miejscu gdzie dziewczyna zazwyczaj przesiadywała połowę swojego wolnego czasu. Chłopak szukał jej, lecz na marne. Dziewczyny nigdzie nie było. Usiadł więc na ławce by choć na chwilę odpocząć. Sehun wciąż nie mógł przestać myśleć o najgorszym. A co jeśli jej się coś stało? Może sobie coś zrobiła? Po głowie Se Huna wciąż krążyły te same czarne myśli. Jego rozmyślania przerwał głośny, dziewczęcy krzyk. Spojrzał przed siebie, a w oddali było widać dziewczynę wyrywającą się z rąk jakiegoś starszego mężczyzny. Sehun wstał i podszedł bliżej. Nie mógł uwierzyć w to co widzi. To była Riyu! Ale kim jest ten facet? A co jeśli to jakiś zboczeniec? Sehun postanowił podbiec i pomóc dziewczynie. Odepchnął dużo starszego facet od Ri, po czym uderzył go pięścią w twarz. Złapał dziewczynę za rękę i pociągnął za sobą. Po kilku minutach znaleźli się z dala od faceta. Riyu stanęła i wyrwała się z rąk nastolatka.
-Puszczaj mnie! - wykrzyczała dziewczyna ze łzami w oczach. Sehun nie wiedział co ma zrobić. Nie wiedział czy ma pocieszyć,a może jednak przeprosić. Stali w milczeniu. Gdy Ri miała odejść, Sehun zwinnym ruchem złapał dziewczyną za nadgarstek.
-Kto to był? - dziewczyna spojrzała na chłopaka pogardliwie i otarła łzy o rękaw bluzy.
-A co cię to obchodzi? Puść mnie! - Sehun nie miał zamiaru słuchać dziewczyny.
-Nie. Powiedz mi kto to był. Zrobił ci coś? - spytał z troską w głosie.
-To był mój ojciec. Nic mi nie zrobił, chciał po prostu przeprosić, błagał o wybaczenie...Teraz już wszystko wiesz! - dziewczyna ponownie wyrwała się z rąk chłopaka. Ri odwróciła się gwałtownie i potknęła się o kamień. Bezwładnie upadła na ziemię. Wystraszony chłopiec pomógł jej wstać i posadził na ławce. Spojrzał na nią jak jej opiekun.
-Nic ci nie jest? - Riyu pokręciła głową.
-Ah, to dobrze. Riyu, ja chciałem cię przeprosić - Ri spojrzała na niego.
-Wae? Dlaczego wszyscy tylko przepraszają? Całe życie słyszę to przeklęte słowo. Za co przepraszasz? Ty, mój ojciec i reszta osób przez które całe życie cierpiałam, tylko potraficie mówić to pieprzone słowo! Jak już przepraszacie to chociaż żałujcie za swoje czyny! - Sehun był zmieszany, nie wiedział jak ma z tego wybrnąć. Jednak wpadł na pewien pomysł. Po kilku sekundach gadatliwe usta Riyu zostały uciszone namiętnym pocałunkiem. Dziewczyna nie wiedziała co zrobić. Nie mogła się oprzeć słodkawym ustom Sehuna. Przez chwilę oddała się jego pocałunkom, ale nie trwało to długo bo przypomniało jej się co on jej zrobił. Odepchnęła go z całą swoją siłą.
-Co ty sobie wyobrażasz? Jesteś świnią! Od samego początku bawisz się moimi uczuciami! To boli wiesz? - uderzyła go z liścia, prawy policzek Sehuna zrobił się cały czerwony.
-Wcale, że nie! Nie bawię się. Ja cię naprawdę kocham - powiedział Sehun.
-Kochasz? Czy ty w ogóle wiesz co to miłość? Przestań grać na czyiś uczuciach - dziewczyna uciekła zostawiając chłopaka samego na ławce. Sehun wstał i krzyknął
-Riyu! Wracaj Riyu! - Na marne, dziewczyna już dawno zniknęła zza zakrętem. Se Hun był tak wściekły na siebie, że nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Nagle podeszła do niego Kyo. Przyszła mu podziękować.
-Odejdź ode mnie. - powiedział Se Hun.
-Co to ma znaczyć? Czy ja ci kazałam brać winę na siebie?! - krzyknęła dziewczyna.
- To koniec. Nie chcę cię już znać...- odpowiedział jej Se Hun, spoglądając na nią z pogardą.
Mam nadzieję, że podobał wam się ten rozdział. Nie dzieje się w nim zbyt wiele, noi jest krótki, ale to dla tego, że mam szkołę i nie mam czasu na dłuższe pisanie.
Chciałam też podziękować mojej becie c: Proszę o komentowanie.
*Joesonghabnida - przepraszam
*Wae? - dlaczego
Beta: Hiroe
Autor: Cookie
Ha i dobrze tak tej księżniczce! XD
OdpowiedzUsuńAppa wiesz że cudownie piszesz <3
Dawaj mi tu next *^*
Weny ci życzę saranghaeyo~~♥
Yh.... czuje niedosyt, takie krótkie ;c
OdpowiedzUsuńChcę więcej, o wiele więcej!
Koniec mi się podobał ( znaczny zerwanie, ma su*a za swoje)
Życzę weny!
~~Reni-chan
No ! .... zgiń kurde ;-; czemu to jest takie krótkie T^T ;C smutno mi ;C
OdpowiedzUsuń