- Ri, pośpiesz się...- warką z niecierpliwiony Se Hun.
- Nie pośpieszaj jej, baegchi...- opowiedział Se Hunowi.
Se Hun spojrzał na Xiu gniewnie. Xiumin na to parsknął śmiechem.
- Przestańcie... Utrudniacie mi wybór. -powiedziała zawiedziona Riyu. Spojrzała na dwójkę przystojnych Koreańczyków i pomyślała.
- Kogo ja mam wybrać? Boże pomóż mi dokonać wyboru... Kocham oppe Se huna, ale Xiu znam od dziecka... Co ja mam zrobić...- po chwili bez zastanowienia wykrzyknęła.
- Wybieram...- i zatrzymała głos, i spojrzała nie pewnie na Se huna.
Chyba domyślacie się jaki był jej wybór. Xiumin opuścił wzrok w dół zawiedziony.
- Oppe... S-se huna. - powiedziała nie pewnie, spuszczając wzrok w dół.
Xiumin nie mógł wytrzymać napięcia, upadł na kolana i rozpaczliwie płakał. Zaczął mocno uderzać pięściami w szarawy beton. Na widok jego rozpaczy, łzy Ri w nie kontrolowany sposób zaczęły wylewać się z jej pięknych brązowych oczów. Powolnym krokiem zaczęła podchodzić do Xiumina, uklęknęła obok niego. Począwszy przytuliła go mocno. Na widok żałośnie płaczącego Xiu, Se hun wybuchnął śmiechem. Mówiąc do słownie zaczął go przedrzeźniać. Xiumin nie miał siły na jaką kol wiek odpowiedź. Po prostu go ignorował. Był w takiej rozpaczy, że nawet nie skapnął się że jest w objęciach Riyu. Gdy już to zauważył, odepchnął od siebie dziewczynę. Wstał i powiedział.
- Co ty robisz! Przestań! PRZESTAŃ! - zaczął wrzeszczeć na dziewczynę. Riyu osłupiała nie wiedziała co ma powiedzieć, nie spodziewała się takiej reakcji u przyjaciela z dzieciństwa. To był dla niej ogromny szok. Następne słowa jakie usłyszała naprawdę ją zabolały, były jak cios nożem w pierś.
- T-tak, jak już mówiłem, c-ci Riyu od-odchodzę, nie będę ci przeszkadzać w twoim szczęśliwym związku. Jutro wyjeżdżam do Stanów, tak jak obiecałem.
Riyu szybkim ruchem wstała i złapała chłopaka za rękaw od bluzy.
- Wae! WAE! - krzyknęła szarpiąc rękaw, po czym dodała.
- Czemu mi to robisz? Co? CZEMU! Wiesz że jak to zrobisz to cię z nienawidzę na zawsze! -
Xiumin, odepchnął dziewczynę i powiedział.
- Riyu, dokonałaś wyboru, a ja ci mówiłem co jest powodem mojego wyjazdu, proszę cię nie utrudniaj mi tego... - powiedział, odwracając się od dziewczyny. Zaczął iść przed siebie powolnym krokiem. Riyu podbiegła do niego i odwróciła w swoją stronę. Spojrzała na niego gniewnym wzrokiem.
-Słyszałeś co powiedziałam oppa? Jeśli odejdziesz...- Gdy Riyu chciała dokończyć, Xiu jej niegrzecznie przerwał.
- Baegchi! Nie jestem głuchy... Już wolę byś mnie nienawidziła niż, żebyś cierpiała.
- XIUMIN, ty mnie nigdy nie zraniłeś, teraz też nie, więc proszę zostań, oppa, oppa zostań.
- Żegnaj Riyu.- od powiedział Xiu.
To były ostatnie słowa jakie Riyu usłyszała od Xiu, przed jego wyjazdem.
Ri nie miała już siły, ponownie upadając na ziemie zaczęła łkać jak małe dziecko.
Krzycząc, jednocześnie uderzając nogami, rękoma w ziemie.
Całej tej sytuacji przyglądał się Sehun. To było dla niego żałosne jak i zarazem bardzo zabawne.
Widząc jak Riyu cierpi, podszedł do niej i podał dłoń. Dziewczyna spojrzała na niego z obrzydzeniem i odtrąciła dłoń. Se hun spojrzał na nią z dziwieniem. Ponownie podając dłoń powiedział.
- Wstań, Riyu wstań.
Dziewczyna nie chętnie podała dłoń Se hunowi. Chłopak szybkim ruchem przyciągnął dziewczynę do siebie. Za nim się zorientowała była już wtulona mocno w ramiona swojego oppy.
Jej serce przy śpieszyło, a łzy spływały szybciej i szybciej. Było ich coraz to więcej.
Mokrą twarz, Se hun zaczął ocierać swoim rękawem od bluzy. Spojrzał na nią i powiedział.
Mokrą twarz, Se hun zaczął ocierać swoim rękawem od bluzy. Spojrzał na nią i powiedział.
- Riyu, czy ty mnie nie kochasz? Czy na pewno dokonałaś słusznego wyboru? Jeśli masz teraz cierpieć to proszę cię... Idź, idź do niego.
Ri spojrzała na niego i odparła.
- Nie chcę, to ciebie kocham. Po prostu Xiu jest moim najlepszym przyjacielem...Nie chcę by odjeżdżał...- Se hun, spuścił wzrok w dół. W tej chwili na prawdę zrobiło mu się żal dziewczyny. Gdyby tylko wiedziała co on tak naprawdę knuje.
Tak, tak właśnie w tej chwili Sehun żałował wszystkiego co robi dziewczynie. Czy zmieni swoje zachowanie dla niej? Czy wyzna jej prawdę. Tak naprawdę nikt tego nie wiem, z wyjątkiem niego samego.
***
Następnego dnia. Riyu obudziły głośne krzyki matki. Riyu otarła oczy i wstała z łóżka.
Słyszała rozmowę matki z jakimś mężczyzną.
- Kto to może być? I czemu mama tak krzyczy? - Ri poszła sprawdzić co się właściwie dzieje w kuchni. Zeszła na dół, nie mogła uwierzyć oczom.
- To nie możliwe.- powiedziała.
Matka spojrzała na dziewczynę i krzyknęła.
- Riyu, idź do swojego pokoju.- Riyu osłupiała, nie mogła zrobić nawet kroku.
- A-appa? - spytała z nie dowierzaniem.
- Ttal, dawno się nie widzieliśmy.- powiedział szczęśliwy ojciec Ri.
- Nie nazywaj jej tak!- warknęła matka Ri.
- Wae! To też moje dziecko, mam prawo się do niego odzywać, odwiedzać, mieszkać...- powiedział z pewnością siebie, nienawidzony przez dziewczynę pan Jang.
- Jak śmiesz...- powiedziała pod nosem dziewczyna.
- Hm? - spytał ojciec, począwszy podszedł do niej i przytulił. Dziewczyna natychmiast go odepchnęła.
- JAK ŚMIESZ! Nie dotykaj mnie! Nie jesteś moim ojcem! Nienawidzę cie rozumiesz!? ROZUMIESZ! Pytam się?- krzyczała Ri, wylewając łzy.
- A-ale kochanie.- powiedział nie pewnie.
- Nie nazywaj mnie tak, nie dotykaj mnie. Odejdź ode mnie, nie chcę cię znać.-
Tak pewny siebie pan Jang, w ciągu ułamku sekundy, stracił całą swoją godność i pewność siebie.
Nie spodziewał sie takiej reakcji ze strony córki. Patrzył na dziewczynę z nie dowierzaniem, jakby miał sie zaraz rozpłakać.
Nie spodziewał sie takiej reakcji ze strony córki. Patrzył na dziewczynę z nie dowierzaniem, jakby miał sie zaraz rozpłakać.
I tak otóż zrobił, łkając jak małe dziecko prosił o wybaczenie Riyu.
Dziewczyna, była zmieszana. Nie wiedziała co ma zrobić. Kolejna decyzja, trudna decyzja.
Ri miała już tego dość.
- NIE! Dajcie mi spokój wszyscy! Mam dość podejmowania tych głupich decyzji!, Mam już to wszystko po dziurki w nosie.- wykrzyczała dziewczyna, po czym pobiegła do swojego pokoju.
W Kuchni zapono wała cisza. Matka Riyu, jak i jej ojciec byli osłupieni.
- Co ona miała na myśli? - myślała przerażona, opiekuńcza matka Riyu.
Ri, ubrała się i wybiegła z domu.
Po drodze zadzwoniła do Sehuna. Prosiła o spotkanie.
Dziewczyna czekała na niego na ławce, w parku nie daleko jego domu. Odwiedziny ojca, to był cios po niżej pasa. Riyu potrzebowała teraz troski, wsparcia miała nadzieję że Se hun ją pocieszy.
W ciągu dziesięciu minutach, Se hun znalazł się już w parku. Podbiegł do dziewczyny.
Domyślał się już, co mogło się wydarzyć. Przecież to on za proponował tę wizytę ojcu Riyu, choć wiedział jak bardzo go nienawidzi.
Postanowił jej wszystko wyznać, choć wiedział, że straci ją teraz na zawsze i tak chciał to zrobić.
To była jedyna okazja na odkupowanie winy, które popełnił.
Usiadł obok Ri i objął mocno.
- Oppa, oppa nie uwierzysz co się stało...- powiedziała rozpaczliwie dziewczyna.
- Ah, wiem...- powiedział wzdychając Se hun. Ri wyrwała sie z objęcia chłopaka i spojrzała na niego nie pewnie.
- Co to ma znaczyć?- spytała
- Bo...- Sehun bardzo chciał wyznać prawdę Riyu, ale po wczorajszym zdarzeniu poczuł prawdziwe uczucie do Riyu, nie takie jak przedtem. Przez to uczucie, jego serce biło jak szalone.
Gdy przytulił Ri, o mało nie zemdlał z rozkoszy jaką dawała mu Riyu.
- Dowiem się w końcu czy nie?- nagle przerwała ciszę Riyu.
- Em, twoja matka do mnie zadzwoniła.- skłamał, by chronić uczucia Riyu jakie darzyła do niego samego.
- Oh, no to skoro już wiesz nie będę musiała ci opowiadać. - powiedziała nie pewnie.
Riyu podejrzewała, że Sehun coś ukrywa. I miała rację.
Nagle telefon Sehuna, zaczął wibrować. Był to tata Riyu. Sehun odebrał. Po chwilowej konwersacji, chłopak się rozłączył i powiedział.
- Kochanie, wybacz ale mam spotkanie i muszę iść.
- Rozumiem, idź.- powiedziała naburmusz ona.
- Jesteś zła kochanie?- spytał rozpaczliwie
- Anio, baegchi. Żartowałam idź już - powiedziała spychając go z ławki.
Sehun uśmiechnął się i poszedł przed siebie.
Po kilku minutach zniknął. Riyu została jeszcze w parku, musiała pomyśleć.
Nagle przypomniała sobie o Xiuminie.
Nagle przypomniała sobie o Xiuminie.
- XIUMIN! Zapomniałabym, - krzyknęła na cały głos. Po czym wyciągnęła telefon z kieszeni i zadzwoniła do chłopaka. Odebrał.
- Ne? - spytał Xiu.
- Oppa, oppa! Jak dobrze, że odebrałeś. Gdzie jesteś? Spotkajmy się, muszę ci coś...- nagle przerwał jej Xiu.
- Anio,
- C-co? - spytała dziewczyna.
- Nie mogę, jestem na lotnisku, zaraz mam lot do Stanów.
Riyu zamarła. Zbierało się jej na płacz. Ale złość którą żywiła do Xiu była większa niż żal.
- Odlatujesz? Oppa, jak możesz mi to robić?Hm WAE! Nienawidzę cię! - krzyczała, a przechodni ludzie patrzyli na Ri jak na jakąś nienormalną. Xiumin się nie odzywał, co dziewczynę bardzo irytowało.
- Nie odezwiesz się nawet? Jesteś idiotą wiesz!? - dziewczyna nie wytrzymała, presji i rozpłakała się.
Po chwili usłyszała głos Xiumina.
- Ekhem, Riyu właśnie mam samolot. Chcę się z tobą pożegnać. Obawiam się, że to nasza ostatnia rozmowa. Mam nadzieję że będziesz szczęśliwa z Sehunem. Żegnaj.
Rozłączył się. Riyu wybuchnęła gniewem, upadła i zaczęła się taczać po ziemi żałośnie.
- BAEGCHI!
Usłyszała nagle dziewczyna, lecz nie miała siły nawet podnieść głowy by zobaczyć kto to.
- Co ty robisz ? Hm?
Dziewczyna nie musiała długo się zastanawiać kto to, wszędzie by rozpoznała tą wredną, złowieszczą aurę.
- Czego chcesz Mikyo? - spytała,
- Chcę z tobą porozmawiać na temat Sehuna.
Riyu, wstała i usiadła na ławce, nie chętnie słuchała co dziewczyna miała do powiedzenia.
- Czego?- spytała nie grzecznie.
- Mm, może zacznę od tego, że Sehun zerwał ze mną przez ciebie.
- Pff, dawno już to zrobił, ile będziesz jeszcze mu to wypominać? - spytała złośliwie
- Heh, żałosna- parsknęła
- On, zerwał ze mną dzisiaj, przez ciebie! - krzyknęła wskazując palcem na dziewczynę.
- Co to znaczy dzisiaj?- spytała nie pewnie
Mikyo wszystko wyjaśniła Riyu, powiedziała całą prawdę. Powiedziała jakie były intencje Sehuna.
Ri nie mogła uwierzyć, nie chciała uwierzyć.
- Przestań! zmyśliłaś to bo jesteś zazdrosna, że to ja jestem z nim a nie ty!- krzyknęła
- Baegchi... To dzięki niemu twój tata wiedział gdzie mieszkasz. Sehun pracuje dla niego.
W tej chwili Riyu nie pozostawało nic innego jak uwierzyć dziewczynie.
- Skąd ty to...-
- Mówiłam ci już, a teraz rób co chcesz. Ja swoje zrobiłam więc, bye bye- powiedziała, a po chwili znikła.
Riyu siedziała na ławce przez dłuższy czas, była tak zła. Ale nie na Sehuna, tylko na siebie.
Żałowała że wybrała jego, a nie Xiu. Tak bardzo, że postanowiła rozprawić się z Sehunem.
Zadzwoniła do niego i zażądała rozmowy.
Po paru minutach Se Hun był już na miejscu. Domyślił się, że Kyo powiedziała jej wszystko aby się zemścić. Ri gdy ujrzała chłopaka podbiegła do niego i dała w twarz.
- Jesteś idiotą! Nienawidzę cię!...
----------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że podobał wam się ten rozdział. :) Dziękuje wszystkim czytelnikom, że czytają te pierdoły. Bardzo proszę o zostawienie komentarza, a jeśli nie masz konta możesz zrobić to anonimowo ;) <3
Autor : Cookie
Jeju ile tu emocji. Szkoda że nie wybraża Xiu :( i że Sehun ciągle jest taki zagubiony i zmienia zdanie. Aigoo kocham twoje opowiadania, chcę już kolejny rozdział ❤
OdpowiedzUsuńJeju ile tu emocji. Szkoda że nie wybraża Xiu :( i że Sehun ciągle jest taki zagubiony i zmienia zdanie. Aigoo kocham twoje opowiadania, chcę już kolejny rozdział ❤
OdpowiedzUsuńNie wiem dlaczego, ale opowiadanie zaczyna mnie denerwować ;-;
OdpowiedzUsuńWszystko nie jest skierowane do jednego celu, sama już nie wiem do czego ty dążysz.
Sehun ;_: Brak słów. Ogóle uwielbiam Twoje opowiadania ^^ Są świetne, no ale ja zawsze muszę znaleźć jakieś "ale"
Weny życzy Reni-chan ^^
o ja <3 *^* ja chce next ! ;3
OdpowiedzUsuńbardzo ciekawe
OdpowiedzUsuńWeszłam na ten blog spodziewając się dobrego ff i cóż, spotkało mnie rozczarowanie. Jest w świecie ff od kilku lat i naprawdę trudno mnie zadowolić.
OdpowiedzUsuńNaprawdę ciężko było mi przeczytać choć jeden rozdział. Nic się tu nie dziej, ciągłe powtórzenia i dialogi są irytujące. Bark tu napięcia i ogólnie tego czegoś, co zachęciło by mnie do dalszego czytanie. Prolog/pierwszy rozdział powinien być tajemniczy, moim zadaniem rzecz jasna, a u ciebie? Zero. Nic co uznałabym za godne uwagi.
Wiem, że jesteś młoda i ciągle się rozwijasz, ale czeka cię jeszcze mnóstwo pracy.
Nie traktuj tego komentarza jako "hejt", to jest moja opinia i nie ma na zadaniu obrażania Cię.
Pozdrawiam N.
*-* KOCHAM CIE!!!! TO JEST BOSKIE❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤
OdpowiedzUsuń