...

...
Cookie

10.04.2015

Rozdział XII ,, Big Love ,, *Koniec*

     Sehun nie zdążył nawet wytłumaczyć Riyu dlaczego to zrobił, bo ta już uciekła.
Pogrążony w rozpaczy Sehun zadzwonił do swojej byłej dziewczyny, postanowił wygarnąć wszystko co o niej myśli. Niestety Mikyo nie odbierała. Wkurzony chłopak zaczął walić pięściami w drzewo, przy czym uszkodził sobie dłoń, upadł na ziemie i zaczął rozpaczliwie łkać.
Wołając imię dziewczyny łapał się za klatkę piersiową. Nie mógł znieść tej rozłąki.
Dobrze wiedział, że już nigdy nie będzie mógł dotknąć delikatnej dłoni jaką miała Riyu, poczuć jej ślicznego zapachu perfum, głaskać po głowie, wpatrywać w wielkie brązowe i lśniące oczęta, a przede wszystkim poczuć smak jej gorących, miękkich, różowawych ust.
Na samą myśl Sehuna trafiał szlak.
Chłopak wstał i szedł przed siebie.
     Riyu biegła co sił w nogach, biegła i biegła. Stanęła przed wejściem na lotnisko.
- Może nie jest jeszcze za późno? - pomyślała.
Przy czym weszła do środka. W tłumie ludzi, poszukiwała swojego przyjaciela.
Niestety, nigdzie go nie było. Riyu miała się już poddać, jednak zauważyła Xiumina siedzącego z walizką w ręku. Widać było, że jest przygnębiony.
Na widok Xiu, dziewczyna podskoczyła ze szczęścia. Podbiegła do niego.
- Baegchi! Miałeś mnie nie ranić oppa!- krzyknęła szturchając go w ramie.
Xiumin spojrzał z nie dowierzaniem na dziewczynę, przy czym wstał.
- Co ty tu robisz? - spytał zakłopotany.
- Oppa, nie odlatuj, nie zostawiaj mnie. Cham jal osyeossseubnida oppa! *proszę* - Krzyknęła rozpaczliwie.
Xiumin miał zmieszane myśli,  z jednej strony zależało mu na ukochanej i chciał zostać u jej boku, lecz myśl, że kocha Sehuna bardzo go raniła.
- Anijo. Mijan-hamnida - od powiedział odwracając wzrok.
- Nie mówisz poważnie, prawda? - powiedziała z poirytowaniem.
- Ne, wybacz ale zaraz mam samolot. - od powiedział poważnie.
- Anijo! Xiumin nie rozumiem cię, najpierw mówisz, że mnie kochasz a teraz co? Chcesz tak po prostu odejść?! Baegchi! - zdenerwowana Ri, chwyciła chłopaka za bluzkę, począwszy uderzając w jego abs pięściami.
Xiumin przyglądał się, Ri która rozpaczliwie płakała na jego ramieniu. Brało go na płacz, ale musiał trzymać to w sobie. Zacisnął pięści, i szybkim ruchem odepchnął dziewczynę.
- Mijan-hamnida...- powiedział cicho i spojrzał na dziewczynę.
- Riyu, jak już powiedziałem muszę jechać. Nigdy już tu nie wrócę. A jeśli chodzi o ciebie, ja...
Aish, nigdy nic do ciebie nie czułem. Nigdy cię nie kochałem.- Ri nie mogła uwierzyć w to co wyszło z ust ukochanego.
- T-ty nie mówisz poważnie?- zapytała z nadzieją w głosie.
- Anijo, jestem strasznie poważny. A wiesz dla czego cie nie kocham? Bo jesteś...JIBANG DWAEJI! *gruba świnia*- krzyknął, i spuścił wzrok w dół.
Riyu spojrzała z nie dowierzaniem, i smutkiem.
- Ty też? Myślałam że jesteś inny... Jesteś jak wszyscy, nienawidzę cie. NIENAWIDZĘ! - krzyczała rozpaczliwie. Po czym dodała.
- A i dla twojej świadomości, nie jestem z Sehunem. Zerwałam z nim, miejąc nadzieję że mnie kochasz. Haha, jak widać przeliczyłam się.- zawiedziona odparła.
Xiu, osłupiał na słowa dziewczyny. Był pewny, że kocha Sehuna. Gdyby tylko wiedział...
- Żegnaj oppa, mam nadzieję że znajdziesz wspaniałą, szczupłą dziewczynę. Bye bye...- To były ostatnie słowa, powiedziane przez Ri. Dziewczyna odwróciła się od chłopaka i wyszła.
Xiumin upadł na kolana i chwycił się za głowę, po chwili jednak z powrotem wstał i usiadł na ławce.
- Co ja zrobiłem? Czemu to powiedziałem, Aigoo... O nie, zaraz mam samolot... I co ja teraz zrobię... Anijo, ahh już nic na to nie poradzę. Skrzywdziłem ją, a jeśli zostanę będzie jeszcze mocniej cierpieć.
-Żegnaj Riyu, mam nadzieję że będziesz na mnie czekać.- To były ostatnie słowa, wy powiedziane przez Xiumina.
   Riyu, łkając szła przez ścieżkę. Na trawie kwitły piękne kwiaty. Tak pięknie kolorowe, że od razu poprawiał się humor jak się na nie spojrzało. Ale nie w przypadku Riyu, dla niej dzisiejszy dzień to był koszmar z którego chciała się obudzić.
Myśl samobójcza przyprawiała ją o dreszczy, ale czy miała jakiś inny wybór?
Gruba, brzydka, niechciana dziewczyna, co miała począć?
- Anijo, weź się w garść Riyu! Pokażesz im! Pokażesz jak silna jesteś! -
    Błąkając się po parku, Sehun ujrzał na ławce Mikyo. Dziewczyna była przygnębiona, a z jej oczów spływały pojedyncze łzy. Wściekły chłopak podbiegł do niej, chwycił za kościste ramiona i przyciągną dziewczynę do siebie.
- Ty idiotko, coś ty zrobiła?! CO? - Mikyo myślała, że Sehun ją zabije, był tak bardzo zły, tak zły że  gniew spływał mu po twarzy.
- Co zamierzasz zrobić oppa? Jesteś tak bardzo zły, że masz ochotę mnie zabić? - spytała ironicznie.
- Zabić? Baegchi! Wkurzasz mnie, możesz powiedzieć dlaczego to zrobiłaś? Co! Czemu niszczysz mi życie? Nie rozumiesz że ją kocham? Czy tak trudno jest ci to zrozumieć? Odpowiedz do cholery!- Mikyo, parsknęła śmiechem.
- Haha, jesteś naprawdę aż tak głupi? Ja się nie mszczę, wyświadczam ci przysługę.-  Sehun, nie mógł wytrzymać na pięcia. Uderzył dziewczynę w twarz.
Głowa dziewczyny przekręciła się w bok. Chwyciła się za policzek, i ze złością oddała Sehunowi.
- Ty idioto! Co ty sobie wyobrażasz co?! - dziewczyna wyrywając się z rąk chłopaka,krzyknęła.
Po czym, odwróciła się do niego tyłem i powiedziała.
- Jesteś głupi, to już koniec. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.- i odeszła.
Sehun został sam...
    Riyu wpadła do domu, pobiegła do kuchni, osłupiała.
- Co on tu robi?!- krzyknęła.
- Kochanie nie denerwuj się, wiem że go nienawidzisz, ale to twój ojciec. - powiedziała nie pewnie mama Ri.
- To nie jest mój ojciec nienawidzę go! Nie dość, że zniszczył mi dzieciństwo to jeszcze ostatni rok szkoły! - Rodzicie dziewczyny spojrzeli na siebie, nie do końca widzieli o co może jej chodzić.
- I co sie tak gapicie co? Ty! -krzyknęła wskazując na ojca.
Pan Jang wskazał na siebie palcem, i spojrzał na dziewczynę ze znakiem zapytania.
- Tak ty! Czemu kazałeś Sehunowi to wszystko robić?- spytała,
Ojciec Ri, wszystko jej na spokojnie wytłumaczył. Dziewczyna zrozumiała co nie co, ale nie zmieniało to faktu, że Sehun ją zdradził.
Po skończonej rozmowie z ojcem, dziewczyna podeszła do mamy i powiedziała stanowczo.
- Mamo, wiesz że chcę ten ostatni rok uczyć się w szkole prawda? Dlatego przepisz mnie do innej szkoły . - Mama Ri,nie pytając dziewczyny co jest tego przyczyną zgodziła się...
 
 Rok później...
Riyu, szykowała sobie sukienkę na zakończenie roku szkolnego. Sukienka była śliczna, do kolan, koloru różowego w białe kwiatuszki, włosy upięte miała do góry, a na twarzy lekki makijaż.
- Kochanie wyglądasz prze ślicznie.- powiedziała matka Riyu.
Dziewczyna zarumieniła się i spojrzała w lustro.
- Jejku, na prawdę śliczna... Taka szczupła, a już myślałam że nigdy nie schudniesz. - Tak jak obiecała sobie Riyu, schudła. Dziewczyna nie ważyła 80, a 60 kilogramów. Dzięki sile i wielkiej de terminacji dziewczynie udało się osiągnąć wymarzony cel. Ale nie jej jednej, pan Jang szczerze przeprosił mamę Ri i ją samą, a te my wybaczyły. Wrócił do domu, i żył wraz z nimi.
Mikyo, postanowiła studiować w Stanach, wyjechała parę dni po kłótni z Sehunem.
A jeśli chodzi o Sehuna, to Ri od kłótni nie kontaktowała się z nim. Trochę ją zastanawiało jak się czuje, co robi, czy jest szczęśliwy.
   Po zakończeniu uroczystości, i rozdaniu świadectw dziewczyna, poszła na stary plac zabaw.
Usiadła na huśtawce, i spojrzała na swoje świadectwo.
- Ah, oppa szkoda że nie ma cie tu ze mną.. - pomyślała głośno. Oczy Ri w ciąg paru chwili zrobiły się mokre.
- Wiesz, że brzydko wyglądasz jak płaczesz? -
Dziewczyna wytarła szybko oczy o spód sukienki i spojrzała przed siebie. Na marne, bo ponownie z jej oczów spłynęły łzy, ale nie smutku tylko szczęścia.
- Oppa!? Co ty tu robisz?! - dziewczyna wstała z huśtawki, i wskoczyła w objęcia ukochanego.
Łkała na ramieniu Xiumina.
- Mijan-hamnida...- powiedział. Dziewczyna poczuła ciepłe łzy na policzku, ale to nie były jej.
- Oppa, nie płacz, wybaczam. - powiedziała wycierając łzy. Xiu spojrzał na nią.
- Wiedziałem że dasz sobie radę. Wyglądasz cudownie.- dziewczyna lekko zarumieniła się, a po chwili jej usta złączyły się z wargami Xiu.
Cudowne uczucie ogarnęło dziewczynę. Xiumin chwycił dziewczynę za dłoń,wtulił w siebie i powiedział.
- Saranghae Riyu...
     W oddali stał Sehun, który wpatrywał się w ich dwójkę. Rozpaczliwie wycierał łzy, które nadmiernie spływały z jego oczów.
- Riyu, gdybyś tylko znała prawdę... Na pewno nie wybrałabyś jego...

 ------------------------------------------------------------------------------------------------------

To już koniec opowiadania :) Dziękuje wszystkim czytelnikom. Mam nadzieję że wam się podobało, a nie długo napisze jakieś nowe.
Proszę o komentowanie, pamiętaj jeśli nie masz konta możesz zrobić to anonimowo ;)

Autor : Cookie

3 komentarze :

  1. OMO! <3 Kocham <3 Po prostu kocham <3 żal mi trochę Sehuna :( ale cóż... Świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
  2. A więc tak! Skoro opowiadanie jest skończone, wraże teraz swoją opinię!
    Opowiadanie jest super, ale ,ale dlaczego nie robi szału i zaskoczenia?? >.<
    Jaką prawdę? Tą o jej ojcu, czy jak ? Co to za zakończenie? ;-; Znaczy końcówka jest taka otwarta, jak by miał być kolejny rozdział ;-; Wszystko za szybko z tą końcówką ;___;
    Ale opowiadanie jest supi ! <3
    Czekam na inne i życzę weny !
    ~~~Reni-chan

    OdpowiedzUsuń
  3. zabije za końcówkę ... xd ale opowiadanie omo ! <3

    OdpowiedzUsuń