...

...
Cookie

13.03.2015

Rozdział VII ,, Big Love ,,

- Riyu, nie wiem jak już mam cię przeprosić. Za każdym razem mnie odrzucałaś. Proszę wybacz mi, wybacz - Se Hun, podszedł do dziewczyny, po czym uklęknął i prosił o wybaczenie. Dziewczyna zachichotała.
- Idiota, wstawaj. - powiedziała rozkazując. Se Hun zrobił to co dziewczyna mu kazała.
Wstał i chwycił za rękę.
- Riyu, wybaczysz mi? - spytał Se Hun. Riyu spojrzała na niego. Chwilę zastanawiając się odpowiedziała. 
- Wybaczam - Se Hun nie mógł uwierzyć własnym uszom.
- Wybaczyła mi! Wybaczyła! - zaczął krzyczeć, po czym objął dziewczynę i namiętnie pocałował.
Dziewczyna zarumieniła się. Niespodziewanie do kuchni weszła mama dziewczyny.
Stanęła jak słup i krzyknęła.
- AAA! Moja Riyu w końcu kogoś sobie znalazła! - dziewczyna spojrzała na mamę z zawstydzeniem. 
- Ekhem, mamo przestań - Ri skrzywiła się i wyrwała z objąć chłopca. Se Hun lekko zachichotał po czym się przywitał, ale nie tylko. Opowiedział także całą ich historię. Mama Riyu nie była zadowolona z krzywdy jakiej jej wyrządził. Ale wybaczyła mu, ponieważ uwierzyła jego miłości. Była pewna, że on na prawdę kocha jej córkę.
- Eomeoni, czy mogę iść z Se Hunem? - spytała, prosząc matkę.
- Ale dziś mamy spotkanie z dziadkami. Hm, chyba, że Se Hun chcę iść z nami?- zachichotała
- Ni...- gdy dziewczyna chciała, zaprzeczyć Se Hun jej przerwał.
- Z wielką chęcią - odpowiedział z głupawym uśmieszkiem na twarzy.
- Aish, baegchi...- mówiła pod nosem Ri.
- Tak? To wspaniale. Chodźcie, zjemy śniadanie i jedziemy.
Po zjedzeniu śniadania, cała trójka pojechała do dziadków Ri. Se Hun został przywitany jak członek rodzinny, bardzo mu się to podobało. Jak widać Ri była troszkę zdezorientowana, jak i zaskoczona zachowaniem dziadków. Traktowali Se Huna jak własnego wnuczka, albo co gorsza jak syna.
Riyu była tak znudzona, wysłuchiwaniem gadek na temat Se Hun, że wyszła na dwór.
Na podwórku usiadła na ławce. Siedząc na niej, przywoływały się jej wspomnienia za czasów dzieciństwa. Dziewczyna była ciałem na ziemi, a duszą? Sama nie wiedziała. Była tak zamyślona, że nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że ktoś za nią stoi.
- Przywołują się wspomnienia? - spytał tajemniczy głos.
- Ah, tak tak... - odpowiedziała dziewczyna. Nagle ogarnął nią strach. Ri odwróciła się gwałtownie by zobaczyć, kim jest tajemniczy głos. Nie mogła uwierzyć w to co zobaczyła.
- To on? Nie, nie to nie możliwe - myślała.
- Haha, Riyu, nie przywitasz się ze starym kolegą? - spytał chłopak.
- To ty? XIUMIN! - krzyknęła dziewczyna, po czym wstała i mocno objęła chłopaka, wylewając na jego ramieniu strumień łez szczęścia.
- Myślałam, że już nigdy cię nie spotkam. Wiesz jak się o ciebie martwiłam? - powiedziała ocierając łzy o rękaw sukni.  Chłopak zachichotał i poczochrał dziewczynę po głowie.
- Mała głupiutka Ri, nic się nie zmieniłaś. - powiedział Xiu.
- Ja? No może tak, ale za to ty?! Jejku, jaki ty teraz przystojny i schudłeś, pamiętam Cię jako małego grubiutkiego chłopczyka - powiedziała, chichocząc pod nosem.
- Ah, a co? Przedtem nie byłem przystojny? - spytał żartobliwie.
- Hm, przedtem? Nie, wtedy byłeś słodki, a nie przystojny.
- Jak mały piesek? - spytał.
- Tak, ale opowiadaj jak było w Ameryce? Jak tam zdrowie ojca? - pytała z ciekawością dziewczyna.
- Ri mała, głupiutka Ri. Zawsze byłaś taka ciekawska - zachichotał.
- Wcale, że nie. Po prostu pytam, więc opowiadaj - ciekawość zżerała dziewczynę.
- No dobrze już dobrze. Ameryka jest piękna, ale to nie to samo co dom. A moim domem jest Korea. Miło do niej wrócić. Jeśli chodzi o szkołę, to nie jest najgorsza - powiedział usiadając pomału na trawie.
- To dobrze, a jak ze zdrowiem taty? - spytała, po czym dołączyła się do Xiumina.
Chłopak spuścił głowę w dół, nie odpowiadając na pytanie dziewczyny. Ri spojrzała na niego i trąciła w ramię.
- Tak się składa, że appa nie żyje... - z oczów Xiumina spłynęło parę łez, które otarł rękawem.
- Nie żyje! N-nie wiedziałam... Przepraszam... - powiedziała dziewczyna. Po twarzy Riyu spłynęła łza.
- Nic się nie stało. Dzień przed śmiercią taty, ja... pokłóciłem się z nim. Następnego dnia, gdy przyszedłem go przeprosić jego już nie było. Był tam na górze... Zostawił tylko list w któr...-
niespodziewanie przerwała mu dziewczyna.
- Przepraszam, że przerywam... Ale o co się pokłóciliście? - spytała maślanymi oczyma Ri.
- Ah, ciekawska, jaka ciekawska. Pokłóciliśmy się o moją nadwagę. Był zły na mnie, że wciąż jem. Mówił, żebym wrócił do Korei, bo tutaj tylko tyje i tyje. Wiesz jaki jestem, zwyzywałem go i wyszedłem ze szpitala nie wracając już...- spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się do niej.
- Ah, rozumiem Cię, ale przecież nie jesteś gruby... - spytała głupawo.
- Właśnie miałem wytłumaczyć, ale niegrzecznie mi przerwałaś - dziewczyna spojrzała na Xiu gniewnym wzrokiem i obrażona odwróciła się od niego.
- Już tłumaczę. Na czym to ja... a, zostawił list w którym były napisane przeprosiny. Przepraszał,nie tylko za poprzednie wydarzenie, ale też za swoją śmierć. Za to, że zostawia mnie samego... Czytając to płakałem, i właśnie tego dnia zacząłem swoją dietę. Winiłem się za śmierć ojca, sam nie wiedząc czemu. Przecież to nie moja wina. Gdy skończył się pogrzeb ojca, podszedłem do jego trumny. Obiecałem mu, że schudnę i wtedy będzie ze mnie dumny.Oto właśnie efekt - Xiumin wstał i zaczął pokazywać rękoma na swoje wychudzone, ale jednocześnie umięśnione ciało. Riyu ogarnęła zazdrość. Xiumin miał tak wielką motywację by schudnąć, a ona?
Xiumin zauważył przygnębienie dziewczyny.
- Zazdrościsz prawda? - zażartował.
- Ale śmieszne - powiedziała pogardliwie. Xiumin wziął do ręki, dłoń dziewczyny i przyciągnął do siebie.
- Riyu, nie musisz się obrażać. Jesteś piękna, na zewnątrz jak i w środku.- dziewczyna zarumieniła się i uderzyła Xiu w ramię.
- Przestań żartować. Wiem, że muszę schudnąć. I obiecuję ci, że to zrobię!- powiedziała stanowczo. Chłopiec tylko zachichotał.
- Ale Xiu, co cię sprowadza do Korei? - spytała
- Wiesz, jest osoba której chcę coś wyznać. Coś naprawdę ważnego...- powiedział i chwycił Riyu za ręce.
- Tak? A co to za szczęściara lub szczęściarz ? - spytała chichocząc.
- Tą osobą jeste...
- RIYU! - nagle niespodziewanie przerwał mu Se Hun.
- Riyu kto to? - spytał, wyrywając dziewczynę z rąk Xiu.
- Se Hun! To boli. Puszczaj! - krzyknęła Ri wyrywając się z rąk Se Huna.
- Ty! Czego chcesz od mojej Riyu?! - spytał, wskazując palcem na Ri.
- "mojej"?!- spytał Xiu.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
~ To już koniec kolejnej części. Mam nadzieję, że wam się podobała ^^ .
Proszę zostaw po sobie komentarz <3
PS. Kolejna część pojawi się nie długo ;)

Beta: Hiroe
Autor: Cookie

4 komentarze :

  1. Wiesz co... Teraz to ja normalnie zwariuję robi się takie ciekawie a ty mi już przerwałaś czytać i muszę znów czekać XD
    Appa synek jest z ciebie dumy pisz dalej! <3
    Weny ;3;

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejujujujujujujuju xDDDDDDDD
    DLaczego przerwałaś w takim momencie?! ;-;
    Czekam na następny rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Zabije T^T nie będziesz nawet wiedzieć kiedy umrzesz x.x ja chce następną część ! już teraz zaraz T..T

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny, ale JAK MOGŁAŚ SKOŃCZYĆ W TAKIM MOMENCIE?~!
    ~~Reni-chan

    OdpowiedzUsuń