- Oppa! Oppa! Spójrz na mnie - krzyknęła mała dziewczynka pokazując swój taniec.
- Haha, Ri co ty wyprawiasz? - spytał rozśmieszony chłopiec.
- No tańczę. Hehe podoba ci się? - mała Riyu.
- Ty to nazywasz tańcem, myślałem, że to jakiś kabaret czy co . - od powiedział Xiu śmiejąc się w niebo głosy . Riyu nie dała się sprowokować. Tańczyła dalej, układ taneczny.
Gdy dziewczyna skończyła, usiadła na ławce, spuszczając głowę w dół.
- Ri, co się stało? Bo wiesz jeśli chodzi o to co powiedziałem, to wiesz...To był tylko żart...- powiedział Xiumin, klepiąc dziewczynkę w ramie.
- Ah, nie oto chodzi...Będzie mi ciebie brakować Oppa...- Od powiedziała Riyu. Po jej policzkach spływały pojedyncze łzy. Xiumin widząc to, przytulił dziewczynkę i otarł łzy o rękaw bluzy.
Spojrzał na Riyu i pogłaskał po policzku.
- Nie martw się, wrócę do ciebie. - powiedział Xiumin.
- Baegchi! - krzyknęła dziewczynka.
Xiumin zachichotał, po czym wstaną, wziął do ręki dłoń Ri i pociągnął za sobą.
Ri nawet nie wiedziała gdzie chłopiec ją prowadzi. Po prostu biegła wraz z nim.
Po kilkunastu minutach, zmęczeni zatrzymali się.
- Oppa! Plac zabaw ? Serio? - spytała Ri, wyrywając dłoń.
- Zapamiętaj to miejsce, to miejsce jest naszym miejscem. - powiedział wskazując palcem na huśtawkę.
- Nie rozumiem oppa...- powiedziała, nie pewnie dziewczynka.
- Zrozumiesz w swoim czasie. - od powiedział chichocząc.
- Oppa jest już późno,muszę wracać do domu.
- Ne. Chodźmy. - od powiedział, po czym oboje poszli do swoich domów.
Następnego dnia, Riyu wstała bardzo wcześnie i pobiegła do Xiumina.
- Oppa! Oppa! - krzyczała dziewczynka, do chłopaka który już wychodził z domu z walizką.
- Oh Riyu? - powiedział ze zdziwieniem.
- Oppa! Jak możesz! Chciałeś pojechać bez pożegnania? - krzyknęła Ri, uderzając Xiu w głowę.
- Ałć, myślałem, że tak będzie lepiej... Wiesz jak ciężko jest mi się z tobą rozstać? - powiedział, próbując wstrzymać łzy.
- To, źle myślałeś! Idiota... Nie wybaczyła bym ci tego! Wiesz jak bym się czuła? A po za tym, mi też jest ciężko się rozstawać...- mówiła Ri, wylewając łzy.
- Haha, Ri...- powiedział Xiu.
- Ne? - spytała dziewczynka, ocierając łzy.
- Brzydko płaczesz. - krzyknął chichocząc i płacząc jednocześnie.
- BAEGCHI! - krzyknęła, uderzając pięścią w ramię.
- Haha, Ałć, ah taką cię zapamiętam. Brzydką, płaczącą Ri...-
- Ja cię zapamiętam jako, Baozi... Baegchi, baegchi Baozi...- powiedziała dziewczynka chichocząc.
Nagle rozmowę dzieci, przerwał ojciec Xiumina.
- Xiumin musimy jechać, pośpiesz się.
- Ne, Appa! - krzyknął, po czym chwycił Ri za dłonie. Spojrzał na dziewczynkę i wy powiedział ostatnie słowa.
- Riyu, nigdy o tobie nie zapomnę. Więc proszę ty też o mnie nigdy nie zapomnij.
Wrócę, obiecuję ci, że wrócę. Ale obiecaj mi jedno. Obiecaj, że znajdziesz sobie kogoś równie dobrego jak ja...- mówił, wylewając łzy.
- Oppa, nie płacz. Brzydko wyglądasz, nie chcę cie takiego zapamiętywać. - powiedziała żartobliwie, ocierając łzy.
- Ri... - Xiumin pocałował dziewczynkę w policzek, po czym pobiegł do auta. Stanął przed drzwiczkami do samochodu i krzyknął.
- RI! SARANGHAE! - po czym wszedł, do auta.
Ri widząc jak jej najlepszy przyjaciel odjeżdża rzuciła się na ziemie, waląc pięściami w chodnik.
- Baegchi, czemu to powiedział... To tak bardzo boli...
- "mojej"?! CO TO ZNACZY? - spytał Xiu
- Riyu, kto to jest? - spytał Se Hun.
- Ah, Se Hun to nie tak. To jest mój przyjaciel z dzieciństwa. Se Hun poznaj Xiumin.
Xiumin, a to jest mój ch-ch...-
- Chłopak, Se Hun. - powiedział, przerywając dziewczynie.
- Ah, tak. - powiedziała nie pewnie Ri.
- Riyu, to ty masz chłopaka? Czemu mi nic nie powiedziałaś? ... - powiedział, spuszczając głowę w dół.
- Bo nie pytałeś, beagchi. - powiedziała Ri.
Po chwili, mam dziewczyny zawołała ją do domu. Dziewczyna przeprosiła chłopców i weszła do środka. Se Hun i Xiumin zostali sami na podwórku.
Ogarnęła ich cisza...
- Pff, co ona w tobie widzi. - powiedział Xiumin, przerywając tę niezręczną cisze.
- Coś ty powiedział? A co cie to obchodzi, jesteście tylko przyjaciół mi. - powiedział patrząc się złowrogo na Xiumina.
- Noi co z tego? To nie zmienia faktu, że jesteś idiotą.- powiedział Xiu.
- Cofnij to debilu - krzyknął Se Hun, po czym podszedł do Xiu i chwycił za kołnierzyk białej koszuli.
- A jak nie to co? Pobijesz mnie? Haha, wątpię. - powiedział, pewny siebie chłopak.
- Co masz na myśli? - spytał nie pewnie Se Hun.
- Ah, powiem tyle, jesteś typem który jest silny w gębie. Po prostu, jesteś IDIOTĄ - wykrzyczał Xiumin.
Se Hun, nie mógł wytrzymał po czym uderzył Xiumina pięścią w twarz i popchnął na ziemie.
Kucną nad leżącym chłopakiem i przyłożył pięść do twarzy.
- Chcesz coś jeszcze powiedzieć? He?! - krzyknął, przybliżając pięść do jego twarzy.
Nagle nie spodziewanie przerwała mu Riyu.
- SE HUN! CO TY ROBISZ! ZOSTAW GO!- krzyknęła Ri, po czym podbiegła do niego. Odepchnęła Se Huna od chłopaka i kucnęła przy Xiuminie.
- Oppa, nic ci nie jest? Idioto co ty mu zrobiłeś? - krzyknęła.
- Nic, się nie stało. I Ri nie bądź na niego zła, zasłużyłem sobie na to.- powiedział Xiu, ocierając usta w krwi.
- Jak to zasłużyłeś? - spytała dziewczyna.
- Sprowokowałem go , i tyle. - powiedział z powagą Xiu.
- Xiumin ty idioto!- krzyknęła Ri uderzając chłopaka w głowę.
- Ałć, - jęknął.
- Zawsze musisz pakować się w jakieś kłopoty? Przepraszam Se Hun, ale nawet jeśli cię sprowokował nie powinieneś go tak bić!- krzyknęła, przytulając się do Se Huna.
- Ah, rozumiem i też przepraszam. Xiu Sorry...- powiedział nie pewnie.
- Wybaczam ci. - od powiedział złośliwie.
Nagle na podwórko wyszła mama Riyu.
- Ri, Se Hun! Wiecie mam pomysł może zostaniemy na noc u dziadków co?
- Nie!- powiedziała dziewczyna.
- Z wielką chęcią. - powiedział Se Hun.
- Beagchi...
- Tak? To wspaniale. Idę powiedzieć babci.
- Dzień dobry, a pani jak zwykle piękna. - powiedział chichocząc Xiu.
- Hm? A kto to?- spytała mam Ri.
- Nie pamięta mnie pani? To ja, Xiumin. - powiedział dumnie, wypychając klatkę piersiową do przodu.
- XIUMIN! Jak ja cię dawno nie widziałam, aleś ty się zmienił. - powiedziała.
- Mamo, możesz już iść. Wstyd robisz...
- Jak ty się odzywasz do matki, Aigoo... Xiu może zostaniesz na wieczór?
- Ne! - krzyknęła Ri
- Anio! - krzyknął Se Hun, jednocześnie.
- A z wielką chęcią zostanę. - powiedział, pacząc się złośliwie na Se Huna.
- No to super, chodźcie pomożecie nam przygotować jedzenie na grilla.
- Ne! - krzyknęli wszyscy, po czym poszli do domu.
Wieczorkiem, wszyscy dobrze się bawili, opowiadali sobie różne historie, jedli przepyszne jedzenie przyrządzone przez Riyu.
Gdy grillowanie się skończyło Ri poszła nad rzekę, która znajdowała się niedaleko domu jej dziadków.
Wpatrywała się w gwiazdy, leżące na ciemnym niebie.
- Piękne są, prawda?
- Oh, to ty. - powiedziała zdziwiona Ri.
- Riyu, pamiętasz obietnicę? - spytał nie pewnie Xiumin.
- Obietnice?... A chodzi ci o tę, którą powiedziałeś w dniu wyjazdu? Tak pamiętam.
Jak widzisz, znalazłam sobie kogoś równie fajnego jak ty. - zachichotała.
- Taa, wiesz ona jest już nie aktualna. - powiedział i przyciągnął dziewczynę do siebie.
- Cco? Co masz na myśli Xiu? - spytała Riyu.
Xiumin nie od powiedział nic dziewczynie, ale namiętnie pocałował. Ri zarumieniła się, po czym odepchnęła od siebie chłopaka i dała mu w twarz.
Xiumin, złapał się za policzek i zaczął masować.
- Co ty robisz! Baegchi...
Xiumin stał niczym słup, był tak zawstydzony, że nie ruszył nawet palcem.
- XIUMIN! Pytam się ciebie...- krzyknęła mocniejszym głosem,
- J-ja... Prze-przepraszam!- krzyknął, i pobiegł w stronę swojego domu.
Riyu była bardzo zdziwiona jak i zmartwiona zachowaniem Xiu. Nie wiedziała czy jest to żart czy też nie. Z burzą myśli Riyu poszła do domu dziadków.
Do późnego wieczora siedziała sama w pokoju. W ciszy rozmyślała nad wcześniejszym wydarzeniem. Gdy naglę tę ciszę zagłusił Se Hun.
- Co tak sama siedzisz? - zachichotał
- O? Ah Se Hun to ty, a myślę...- powiedziała, spuszczając lekko głowę ku dołu.
- Hm? Nad czym moja księżniczka tak myśli?- zbliżając się w kierunki dziewczyny spytał.
- O niczym ważnym. A tak w ogóle po coś tu przyszedł?- spytała gniewnym tonem.
- Do mojej dziewczyny. Przecież musimy spędzać ze sobą trochę czasu, hehe - powiedział żartobliwe po czym usiadł na łóżku.
Ri lekko się zarumieniła gdy Se Hun obiął ją w pasie. Spojrzę li na siebie, a po chwili ich usta złączyły się w jedno.
~ Ri, Se Hun i mama Riyu z samego rano wrócili do Seulu. Wszyscy świetnie się bawili.
Lecz Ri, wciąż nie mogła zapomnieć o Xiu. Bała się, że przez to co zrobił wróci powrotem do Stanów. A tego, to ona nie chciała.
Mama Ri zaprosiła Se Huna na obiad. Se Hun, zgodził się chciał każdą wolną chwilę spędzać z Riyu. Choć dziewczyna mocno go kochała, to wkurzało ją jego zachowanie.
Po obiedzie, Riyu i Se Hun wyszli na spacer. Idą przez park, Ri zauważyła Mikyo stojącą z jakimś chłopakiem. Po chwili tajemniczy chłopak pocałował Kyo.
Dziewczyna przyjrzała się parze. Nie mogła uwierzyć swoim oczom. To był Xiumin.
Ri poczuła kłocie w sercu.
- Co to za uczucie? Takie samo, jak wtedy gdy Se Hun mnie ranił... Nie, nie to nie możliwe!- nagle w niekontrolowany sposób Ri, pobiegła w stronę Kyo i Xiu.
Wyrwała go z objęć dziewczyny i uderzyła z całej siły w twarz.
- Co ty robisz?! Jesteś idiotą wiesz?! Baegchi!!! ...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
* baegchi - głupek/idiota
Autor : Cookie
Beta: Hiroe
Świetny rozdział^^ Ciekawie się robi <3 Czekam na ciąg dalszy *O*
OdpowiedzUsuń~~Reni-chan
jestem dumna mężu ;3 xd co będzie dalej ?!
OdpowiedzUsuń"- Oppa, nie płacz. Brzydko wyglądasz, nie chcę cie takiego zapamiętywać. - powiedziała żartobliwie, ocierając łzy." Ale się uśmiałam, gdy to przeczytałam.
OdpowiedzUsuńAle się pokomplikowało, jednak mam nadzieje, że wszystko wróci do normy.
Weny i chęci do pisania~ :3